|
„Allegro Power to cykl imprez odbywających się w 9 największych miastach Polski. Widzom niezapomnianych wrażeń dostarczą legendarne samochody sportowe oraz najbardziej doświadczeni kierowcy rajdowi z Leszkiem Kuzajem, wielokrotnym Mistrzem Polski w rajdach na czele. Gdańszczanie będą mogli podziwiać najwspanialsze supersamochody, takie jak Lamborghini Gallardo Spider, Lamborghini Superleggera, Lamborghini LP 560, Ferrari F430, Ferrari Spider, Porsche Carrera GT3, Porsche 911 Turbo. Za ich kierownicami zasiądą kierowcy rajdowi ze stajni KuzajDreamCars: Leszek Kuzaj, Jarosław Kazberuk, Paweł Ciuruś, Tomasz Kasperek, Marcin Turski, Waldemar Doskocz i Tadeusz Burkacki.”
Taki zapis znalazłem w broszurze reklamowej wręczanej w biurze prasowym odbierając akredytację. Spider kłuje w oko, bo powinno być Spyder oraz zarówno Spyder jak i Superleggera to również Gallardo, ale wybaczamy. Ładna papierowa torba z logo Allegro, w środku skoroszyt w kolorach i z logo Allegro Power i płytka z prezentacją allegro.pl. Zostałem również poinformowany, że z tyłu znajduje się namiot przygotowany dla gości specjalnych, TV i prasy, zaopatrzony w kawę i posiłki. Wow. Bardzo miłe to zaskoczenie zważywszy, że nie jest to standardem na imprezach motoryzacyjnych.
Było to nieocenione miejsce, zarówno pod kątem picia kawy, jedzenia kanapek, łososia i roladek z kurczaka, jak również w wykręcaniu przemoczonego ubrania i suszenia zamoczonego sprzętu. A to za sprawą pogody, a w zasadzie chmur deszczowych, które chyba z całego świata postanowiły przylecieć nad gdańską Zaspę, żeby popsuć imprezę. Na początku tylko mżyło. Zanim przeszedłem się wokoło balustrad robiąc parę zdjęć poglądowych, mimo że ubrany dość wodoodpornie, byłem cały mokry, bo mżawka zmieniła się w taką konkretną sikawę, że połowa zgromadzonych na placu obserwatorów rozeszła się w popłochu. Ale szkoda było mi stracić przejazd Ferrari F430, tym bardziej, że na suchej nawierzchni wszyscy już chyba widzieli to auto w necie czy TV, ale podczas masakrycznej ulewy oraz w koleinach na Zaspie głębokich jak rowy po gąsienicach do T72 i pełnych wody, szczerze powiem, że byłem ciekaw. I było nieźle. Piękny dźwięk, którego nie sposób słyszeć na co dzień, ostre rwanie do przodu na drodze pełnej wody, wrażenie piorunujące mimo, że F430 traciło przyczepność pod koniec obrotów każdego biegu. Po paru przejazdach człowiek zaczyna traktować normalnie te przyspieszenia i emocje opadają, jednak al. Jana Pawła II na Zaspie ma 2 podwójne pasy ruchu, jeden pas został wyłączony z ruchu z przeznaczeniem na „tor”, chociaż to słowo naprawdę na wyrost, drugim jechał ruch miejski. I oczywiście zdarzali się bohaterowie próbujący sprawdzić swoje bolidy (niektóre wcale do najgorszych nie należały) w wyścigu równoległym z jadącym akurat jednym z aut KuzajDreamCars o ile pas należący do ruchu miejskiego był pusty. Wtedy dopiero widać przepaść technologiczną supersportowych samochodów do całej reszty. Ciężko to zobrazować słowami, ale wyglądało to tak jakby „cywilne” samochody ruszały na lodowisku, praktycznie stały w miejscu w porównaniu do któregokolwiek z samochodów biorących udział w imprezie.
Ponieważ wodę miałem nawet w kieszeniach, poszedłem wykręcić się i aparat do namiotu i wciągnąć kawę. Jednak nie dane mi było długo się polenić, bo na przejażdżkę białym GT3 wyjechał Leszek Kuzaj. Wyjechał to trochę nieścisłe określenie, biorąc pod uwagę fakt, że od wyjazdu z boxu do momentu wjazdu do boxu, 50% trasy samochód jechał bokiem, nawet w miejscach gdzie ciężko by było wykręcić rowerem. Na koniec, ku uciesze gawiedzi, zdjął trochę bieżnika efektownymi bączkami na dojeździe do boxów. Nie ukrywam. Porsche zajmuje miejsce nr.1 w mojej świadomości od ponad 20 lat, kiedy dostałem 1 resorka Matchboxa w czasach, kiedy w sklepach oprócz octu były tylko puste półki i znudzone ekspedientki. A nowe GT3 ma w sobie coś szczególnego. Wolnossący silnik nie jest taką petardą jak w 911 Turbo, jednak przeniesienie napędu (GT3 jak i GT2 to napęd tylko na tylne koła, mniej więcej tak szerokie jak wysokie) a właściwie perfekcyjne dopracowanie całego układu skrzynia - dyferencjał, zestrojenie zawieszenia oraz właśnie motor, który ciągnie pewnie od samego dołu aż do odcięcia powoduje, że to auto wyczuwa zamiary kierowcy. Jest w stanie w każdej sytuacji, na każdej drodze dostarczyć tak i moc, jak i idealny tor jazdy, stabilność oraz obłędne hamowanie. W przeciwieństwie do GT2, w którym walczy się o życie, GT3 jest przewidywalny, jest pewny, jest częścią kierowcy. Jest to również powszechna opinia. Top Gear testując najnowsze 911 Turbo, GT2 i GT3 wybrał właśnie GT3 jako zwycięzcę porównania tych 3 aut pod kątem chemii z kierowcą, a nie tylko mocy. I nawet na mokrej i wyżłobionej zaspiańskiej nawierzchni, auto szło dynamicznie i prosto, co nie zawsze udawało się samochodom spod znaku czarnego konika.
Jako ciekawostkę należy dodać, że Leszek Kuzaj przyjechał (wślizgnął się) na rozpoczęcie Subaru Imprezą STi. Auto, mimo że nie za bardzo pasowało segmentem do pozostałych, nie ustępowało im ani na krok a przyspieszenie 4.5s do 100 km/h za ułamek ceny Ferrari F430 stawia Subaru w bardzo dobrym świetle. 300-konny silnik i napęd S-AWD w rękach mistrza był naprawdę świetnym pokazem rajdowych możliwości samochodów klasy WRC.
Jedną z atrakcji dla odwiedzających były konkursy, w których główną nagrodą był co-drive w jednym z samochodów biorących udział w imprezie. W rozstawionych namiotach odbywały się konkurencje w grach na Playstation, przejazdach na czas autami na specjalnym torze, sterowanymi kierownicą tyle, że osadzoną w urządzeniu na baterie i z antenką, oraz dla bardziej …zręcznych - zmiana koła na czas. Ponieważ konkursy trwały, ulewa trwała, poszedłem popstrykać trochę zdjęć w boxach, wyskakując na trasę przejazdu w okolicznościach... nazwałbym... nudy dla kierowców, którzy raz na jakiś czas uprzejmie decydowali się przewieźć co ładniejsze przedstawicielki płci żeńskiej.
Kolejną atrakcją i szczerze powiem, że równie niesamowitą co przejazdy aut, był pokaz motocyklowego freestyle-u. Hubert Dylon, czołowy polski zawodnik, który systematycznie i niezmordowanie, wg. cogodzinnego harmonogramu nie zważając na deszcz, katował Suzuki na placu dla niego zarezerwowanym, przyciągał tyle samo widzów co jeżdżące auta. I ja również patrzyłem się oczami jak 5 zł, zamiast robić zdjęcia. Na niewielkim terenie, driftował motocyklem jak na torze żużlowym, kręcił bączki, jeździł i zakręcał motorem bez trzymania kierownicy i to wszystko bez ani jednego podparcia nogą. Mało tego, wykonywał przy tym akrobacje, których powtórzenie nie jednemu sprawiłoby spory problem nawet na podłodze z asekuracją 2 osób, nie mówiąc już o jadącym motorze. Hubert znany pod sloganem Raptowny, jest rekordzistą Polski w jeździe motocyklem na przednim kole, który wynosi 201 metrów. Nie na tylnym… na przednim.
Po obiedzie i wyschnięciu po raz 2, powrót na plac imprezy przyniósł nowe wiadomości. Oczekiwane przeze mnie 911 Turbo nabawiło się kontuzji wahacza i w efekcie zostało odtransportowane do serwisu. Szkoda, bo to auto chciałem w akcji zobaczyć najbardziej. Nieznacznie też ucierpiało STi, prowadzone przez Kuzaja, w którym po parominutowym pokazie driftu i nawrotów przypaliło się sprzęgło. Jedynie katowane GT3 trwało niewzruszone, tak jakby upalanie gumy i ciągłe przyspieszenia i hamowania były tak naturalne dla tego samochodu jak spalanie paliwa. A na pokazy jazdy w wykonaniu tego auta nikt nie mógł narzekać, wystarczy powiedzieć, że po paru przejazdach Porsche nie miało już prawie opon. Natomiast trochę inaczej kierowcy obchodzili się z Ferrari i Lamborghini. Spokojne wyjazdy z boxów, delikatny podjazd na tor przejazdu, jakoś odniosłem wrażenie, że auta są oszczędzane. Może chodziło o chęć dotrwania nimi do końca trasy Allegro Power, aby można je było wszędzie zaprezentować, może unikalność i cena aut…nie wiem, było delikatnie ale co miało być pokazane w ich wykonaniu, zostało pokazane.
Również organizacyjnie nie można nic zarzucić. Wszystko przygotowane profesjonalnie, nagłośnienie, place, tor, obsługa. Trochę mi tylko brakowało urozmaicenia w harmonogramie imprezy, która zawierała powtarzalny schemat: co-drive zwycięzcy konkursów – parę wolnych przejazdów na pokaz – Raptowny. I tak w kółko. Wystarczyło postać 1-2 godziny, żeby przebrnąć przez cały program imprezy. Przydałoby się więcej urozmaicenia, jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt fatalnej pogody, która przypominała późną jesień a nie środek lata. Wyeliminowała kilka konkursów, które miały odbyć się poza namiotami i przyczyniła się do zakończenia imprezy około 2 godziny przed planowanym czasem. No i zauważyłem małą nieścisłość z broszurą reklamową. Nie było Lamborghini Gallardo LP 560, które jak się później dowiedziałem, zostało oddane do testów lub wypożyczone (?) cokolwiek to znaczy.
Allegro Power odbędzie się jeszcze w Szczecinie 23.08 na Wałach Chrobrego oraz w Poznaniu, 30.08, przy ulicy A. Baraniaka. Gorąco polecam i mam nadzieję, że pogoda pozwoli rozwinąć skrzydła tym supersamochodom bardziej, niż to miało miejsce w Gdańsku.
|