Sklep tuning
O nas Moje konto Galeria aut Dane aut Lista firm Kontakt

 
Zaloguj    
  (0 zł)
   
 
Pomoc


Fotoreportaże   Powrót

 

Kwietniowa Szkoła Sportowej Jazdy w Borsku

 

2009-04-19
Reportaż: Daniel Pomiećko
Zdjęcia: Daniel Pomiećko, Daniel Schittenhelm










  Galeria zdjęć

Piękne słońce, ciepły dzień i doskonała lokalizacja, to zaledwie procent wspaniałego, długo oczekiwanego weekendu ze szkołą sportowej jazdy, którą przygotowaliśmy wspólnie z zaprzyjaźnioną firmą Orski Power Racing; 18,19 Kwietnia na lotnisku w Borsku.

Pierwsze spotkanie uczestników szkolenia miało miejsce w Gołuniu w malowniczo położonym hotelu o nazwie Gołuń przy ulicy Gołunia. Brzmi to może jak żart, ale taka była prawda, więc wystarczyło każdemu, przypadkowemu mieszkańcowi Kaszub wymienić nazwę Gołuń, żeby trafić w odpowiednie miejsce, bez względu na to, czy ktoś znał hotel, miasto, czy ulicę ;-) Wraz z uczestnikami zjechaliśmy się na miejsce około godziny 12 i po rozpakowaniu i wstępnym omówieniu planu szkolenia; wyruszyliśmy na płytę lotniska, gdzie czekali instruktorzy. Na lotnisku poza rozstawionym namiotem w którym odbywało się początkowe wprowadzenie, przywitała nas jeszcze jedna niespodzianka – silny wiatr, który szalał jak opętany po prawie 5 km odcinku lotniska. Na szczęście można było wskoczyć do namiotu i przy ciasteczkach i napojach wysłuchać początkowych opowieści Leszka Orskiego (doświadczonego rajdowca z 27 letnim stażem). Niestety, na moment zainteresował się opowieścią również wiatr, który uniósł ciężki namiot w górę i zajrzał do środka, jednakże po chwili wszystko zostało solidnie zabezpieczone i kontynuowane.

Później przyszła pora na krótkie, konkretne szkolenie z zakresu ratownictwa medycznego, na podstawy którego mało kto zwraca uwagę w życiu codziennym, lecz kilka podstawowych informacji w głowie, może nieraz ocalić komuś życie. Pierwsza pomoc podczas wypadku, wyciąganie rannych z samochodu, czy sposób reanimacji, to elementy, które powinien posiadać w głowie każdy człowiek, który kocha zaprzyjaźniać prawy pedał z podłogą.

Później przyszła już pora na konkrety i nawet ratownik medyczny musiał odstresować stojące przez godzinkę auto i przegonić je po płycie lotniska. Uczestników natomiast wzięli w obroty instruktorzy i po chwilowym teoretycznym wprowadzeniu rozpoczęły się próby jazdy na torze. Pierwsze zadania wydawały się banalne, ale przy stopniowym zwiększaniu prędkości okazywało się, że nawet tak banalna rzecz jak trzymanie kierownicy przy dynamicznej jeździe stawała się barierą trudną do przeskoczenia. Jazda do granicy utraty przyczepności po okręgu, jazda po kresce, slalom czy w końcu próby dynamicznego pokonywania zakrętów na wyznaczonym torze coraz bardziej uświadamiały uczestników, że sporo elementów pozostaje jeszcze do nauki. Instruktorzy na bieżąco śledzili poczynania uczestników i co chwila odbywali wspólne jazdy w celu skorygowania błędów.

Mnóstwo adrenaliny, piękna pogoda i smaczne zakąski sprawiły, że trening przeciągnął się aż do zachodu słońca. Po kilku godzinach ostrej jazdy pojawił się tylko jeden mały problem – brak paliwa :-) Sami byliśmy ostro zaskoczeni ponieważ obstawialiśmy, że ilość paliwa wystarczy nam na dojazd na Kaszuby, treningi i powrót do Trójmiasta. Niestety, nasz 4,4 litrowy odkurzacz zassał prawie 60 litrów paliwa w oka mgnieniu i w dodatku najbliższa, czynna oaza znajdowała się ponad 20 km od lotniska. Na szczęście udało się napoić wyschnięty zbiornik i z czystym sumieniem zjechać do hotelu.

Po przybyciu na miejsce, wszyscy wzięli szybki prysznic i spotkali się na wspólnym posiłku, przy którym rozpoczęła się wymiana wrażeń po pełnym emocji dniu. Po obfitym posiłku można było rozerwać się przy hotelowych atrakcjach takich jak bilard czy ping-pong, z których wszyscy korzystali z przyjemnością. Pierwszy dzień szkoleniowy zakończyło spotkanie w sali konferencyjnej, w której przy drinkach instruktorzy dzielili się doświadczeniami i opowiadali o swoich rajdowych przygodach. Opowieści były na tyle interesujące, że niektórych trzeba było siłą zabierać do pokoju, żeby się odpowiednio zregenerować. W końcu szkoła sportowej jazdy to nie wyjście do sopockiego klubu, jak słusznie zauważył jeden z instruktorów ;-)

Drugi dzień szkolenia okazał się równie piękny pod kątem pogody i po hotelowym śniadaniu wyruszyliśmy na płytę lotniska. Podczas niedzielnego szkolenia uczestnicy przypominali sobie wszystkie wskazówki z dnia poprzedniego, robiąc coraz szybsze okrążenia na wyznaczonym torze. Niestety, na wynajętą płytę lotniska zaczęły się zjeżdżać całe grupki gapiów, co szybko zaowocowało blokadą wjazdów z naszej strony. Trening był kontynuowany przez kilka godzin bez przerwy a uczestnicy kręcąc coraz efektywniejsze okrążenia, stopniowo wyglądali jak prawdziwi rajdowy, co dodatkowo potęgowała znaczna ilość obserwatorów na każdym zakręcie. Wszystko przebiegłoby idealnie, gdyby nie zgraja kilku upartych asów, którzy czerpali frajdę z jazdy w tą i z powrotem demolując samochody i
wywracając je do góry nogami – dosłownie. Na nic zdawały się uwagi i komentarze, gdyż po chwili przyjeżdżali kolejni „kaskaderzy” i odstawiali szopkę. Przełomowym momentem był wjazd skretyniałego motocyklisty, który na jednym kole wparował w wyznaczoną przez nas strefę i o mały włos nie wjechał w jeden z naszych samochodów. Szkolenie zostało w tym momencie przerwane a końcowe rozdanie certyfikatów zostało przełożone na następne szkolenie, które odbywać się będzie już poza płytą lotniska, w celu uniknięcia konfrontacji z kolejną bandą szaleńców.

Generalnie, szkolenie przebiegło w bardzo miłej atmosferze i pozwoliło nauczyć się wielu istotnych elementów, na które człowiek nigdy nie zwróci uwagi w codziennej jeździe a które znacznie podnoszą poziom bezpieczeństwa jazdy. Fachowe a zarazem wesołe podejście całej kadry instruktorskiej spowodowało, że nauka była przyswajana bardzo szybko i co ważne dawała mnóstwo frajdy uczestnikom. Zabrakło jedynie 1-2h, żeby dopiąć szkolenie do końca, ale oczywiście bezpieczeństwo uczestników wzięło górę. Z drugiej jednak strony myśl, że przy następnym szkoleniu będzie okazja ponownej wspólnej zabawy i utrwalenia nowych doświadczeń w tak wspaniałym towarzystwie wcale nas nie martwi :-D



Dodaj komentarz:
Nick:
Treść:
 

Komentarze:


admeen - 2009-04-22 09:43
Generalnie bardzo fajna inicjatywa. Weekend pod okiem zawodowych instruktorow i kierowcow rajdowych w jednym, to jest to ! Dodatkowo pas w Borsku to miejsce gdzie naprawde mozna bylo sie wyszalec i sprawdzic mozliwosci samochodow. To wszystko w polaczeniu z ciekawymi wykladami to poznej nocy sprawia, ze na dlugo zapamietam ten weekend jak najbardziej pozytywnie. Gdyby ktos z uczestnikow byl zainteresowany jakimis zdjeciami, bo troche ich napstrykalem, to prosze dac znac na maila admeen@bestiales.pl

reox - 2009-04-21 23:31
Przez parę następnych dni przeżywałem ten weekend! Taka dawka emocji rzadko kiedy się zdarza. Sądziłem że etap nauki teoretyczny zanudzi mnie...jak najbardziej się myliłem. Co innego słuchać od ludzi "co im się udało" na pasie osiągnąć a co innego praktyczna porada licencjonowanego kierowcy sportowego, który podpowiada kiedy "zatakować" zakręt i jak odszukać "styczną" w zakręcie. Następnie wsiada za kółko mojego bolidu i pokazuje jak to w praktyce się sprawdza. Wiem teraz na co stać mój samochód oraz mnie a na co nie bardzo ;) Wiem również jak szybko można wysuszyć bak w moim aucie oraz jak szybko mogą skończyć się klocki hamulcowe ;) Wielkie podziękowania i szacunek dla organizatorów, instruktorów oraz pozdrowienia dla pozostałych uczestników kursu! Do zobaczenia!


Wszystkie prawa zastrzeżone
© V-MAXZONE 2008
Strona główna | Regulamin | Gwarancja | Polityka prywatności
Oferta sponsorska | Partnerzy